sobota, 12 lipca 2014

Rozdział I . "Wszystko od nowa"

  • 12 lipca 2014
Drogi pamiętniku miałam dziś ciężki dzień , pełen wrażeń i emocji. W szkole właściwie nic się nie działo wyszłam z budynku o godzinie 12.30 . Gdy tylko moje nogi przekroczyły próg domu zobaczyłam mamę , która siedziała w kuchni i płakała. To straszne widzieć własną matkę w takim stanie. Podbiegłam do niej i kucnęłam obok. Zapytałam co się stało , ale patrzyła w okno i płakała. Powtórzyłam pytanie , ona odwróciła się gwałtownie wtedy to zobaczyłam. Miała rozciętą wargę i podbite oko. Byłam zszokowana a zarazem wściekła , bo sama nie raz tak wyglądałam. Dlaczego musi przytrafiać się to mnie i mojej mamie i dlaczego jeszcze nic z tym nie zrobiłam . Jestem głupia. To chyba nie jest normalne, że mój "ojczym" bije moją mamę . Btw zacznijmy od początku , to będzie taka wyrwana kartka z pamiętnika , której nikt nie może przeczytać. Mam na imię Jessica i mam osiemnaście lat. Gdy miałam 10 lat zmarł mój tata, byłam załamana. On był całym moim światem a ja jego oczkiem w głowie. Nie mogliśmy wytrzymać bez siebie jednego dnia. Odszedł tak nagle.Codziennie chodzę do niego na cmentarz i opowiadam mu jak u mnie , wypłakuje się i idę do domu . Z moją mamą było gorzej ona załamała się tak bardzo,że musiałam przez rok mieszkać u babci , dopóki z moją mamą się nie polepszyło. Po jakiś pięciu latach moja mama postanowiła,że ułoży sobie życie od nowa bo przecież nie może być do końca życia sama i ma prawo być szczęśliwa. Zaczęła się spotykać z Tom'em. Na początku wydawał się porządku , ale gdy się do nas wprowadził zaczął się do mnie dobierać. Ja mu na to nie pozwalałam i za to zaczęłam dostawać po mordzie , robił to codziennie. Tak samo postępował z moją mamą, byłyśmy tak przestraszone, że żadna z nas nie odzywała się dopóki on gdzieś nie wyszedł.Ten koszmar ciągnie się już trzy lata , a na moim ciele widnieją wciąż liczne siniaki i zadrapania , które oczywiście staram się zamaskowywać pudrem lub fluidem.To początek mojej historii. Wracając do teraźniejszości coś przerwało mi pisanie w moim notesie i tak jak przypuszczałam Tom wrócił do domu. Szybko zamknęłam notes i zbiegłam na dół , już sobie przysięgłam że nie podaruje tego temu gnojkowi . Zobaczyłam że znów stoi nad mamą i wyzywa ją. : 
-Gdzie do cholery jest obiad ?! 
-Ja się pytam !
-Gdzie jest obiad ! 
-Suko mówię do ciebie !! -krzyczał i już chciał ją uderzyć , lecz ja mu to przerwałam . 
Rzuciłam się na niego i krzyczałam okładając przy tym jego plecy pięściami.
-Zostaw ją gnoju !! I tak już zepsułeś nam życie . ! 
-Wypierdalaj stąd.!! -krzyczałam ze łzami w oczach
-Hahha śmieszna jesteś dziwko. -powiedział ze spokojem i zrzucił mnie ze swoich pleców tak że upadłam i uderzyłam głową o podłogę. Złapałam się za głowę , która strasznie mnie bolała. Moja mama siedziała przy stole i się nie ruszała , bo on jej na to nie pozwalał. Wyciągnęłam telefon już chciałam dzwonić na policję ,ale on mi go zabrał .
-Spróbuj gdzieś zadzwonić a zobaczysz ze będzie z tobą źle . 
-Ty się stąd nie próbuj ruszyć ja wracam za pół godziny. Muszę się rozprawić z twoją córeczką ..-powiedział i zaczął się śmiać. Moja mama nie była w stanie nic zrobić , bo ten drań dał jej jakieś środki , które sprawiły ,że moja mama nie była niczego świadoma i zasypiała. Zaciągną mnie siłą na górę i rzucił mnie na łóżko. Krzyczałam ale to na nic przecież i tak mi nikt nie pomoże. Byłam przerażona moje ciało było sparaliżowane. 
Łzy, które strumieniami leciały po moich policzkach sprawiały,że zamazywał mi się obraz. Zaczął mnie macać , próbowałam się wyrywać ale to na nic jego uścisk robił się coraz bardziej silniejszy. Lizał mnie po szyi twarzy, a ja w tym momencie zobaczyła że za mną stoi wazon , bez żadnego zastanowienia chwyciłam go i rozbiłam mu na głowie. Stracił przytomność , chyba. Nie tracąc czasu wyjęłam z szuflady moje pieniądze, które szczędziłam na studia i walizkę,którą miałam spakowaną na wszelki wypadek.A Jednak się przydało. Wzięłam to i szybko wybiegłam z domu. 
-Boże co ja zrobiłam , zostawiłam mamę . -powiedziałam pod nosem.
A w sumie mam to w dupie ona powiedziała mi że nigdy go nie zostawi i że go kocha to na prawdę trzeba mieć trochę z głową co prawda to wciąż moja mama, ale ja już dłużej tak nie mogłam. Musiałam to zrobić. Pierwsze co to ruszyłam na cmętarz do taty. Usiadłam na ławce i zaczęłam codzienną "pogawędkę z tatą" . 
~Cześć tatusiu , pewnie wiesz co się dziś wydarzyło. I pewnie domyślasz się co chce zrobić. 
Tak muszę wyjechać stąd jak najszybciej się da , ale nie bój się będę dalej z tobą rozmawiać tylko że gdzie indziej. Pamiętaj że cie kocham i opiekuj się takrze mamą jej się to bardziej przyda. Ja muszę spadać bo za godzinę mam samolot , nie zgadniesz gdzie. ! Lecę do LA! Dobra tato zmykam , kocham cię pa.~ 
Po naszej "rozmowie" wyruszyłam na lotnisko . Szłam ulicami , które były mi bardzo dobrze znane. Głowę miałam spuszczoną tak , że moje oczy widziały tylko chodnik , który ciągnoł się bez końca. Postanowiłam, że wejdę do Kejefsi, bo trochę zglodniałam . Gdy otworzyłam drzwi do moich nozdrzy dostał się niesamowity zapach , czułam się tak jakbym nie jadła przez tydzień. Podeszłam do kasy żeby coś zamówić . 
-Dzień Dobry - powiedziałam 
-Dzień Dobry , co podać - dodała pani 
-Poproszę duży zestaw z frytami i colą - odparłam 
-Coś jeszcze ? -zapytała 
-Nie dziękuje to wszystko -odparłam 
-Będzie razem 6 funtów 
-Proszę -powiedziałam i podałam kasjerce pieniądze 
-Zamówienie będzie za jakieś 20 minut , bo mamy dużo klientów. -dodała po chwili 
-Dobrze , dziękuje - powiedziałam i ruszyłam by zając sobie jakiś stolik. 
Usiadłam na samym końcu sali , nie lubię gdy ktoś patrzy jak jem bardzo się wtedy krępuje. Gdy już ułożyłam moje cztery litery na krześle wyciągnęłam telefon i słuchawki z torebki. Włożyłam do uszu słuchawki i w jednej chwili odpłynęłam , zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się dokładnie w każdy dźwięk jaki wpływał w moje uszy. Po chwili stwierdziłam , że wyciągnę sobie jakąś gazetę , bo trochę powiewa nudą. 
Muzyka , która wprawiała mnie w niesamowity nastrój i książka , którą czytam już chyba dwudziesty raz sprawiały , że otaczający mnie świat znikał . Byłam tylko ja i moja wyobraźnia. Wyobrażałam sobie, że siedzę na plaży , patrzę na zachód słońca a na moich kolanach spoczywa gitara. Fale uderzały o brzeg a ja byłam tam sama , czułam się cudownie. Jednak jakaś piłka plażowa uderzyła mnie w ramię , i drugi raz. 
-To dziwne - powiedziałam sama do siebie , otworzyłam oczy i zorientowałam się , że to pani przyniosła mi moje zamówienie . 
-Proszę oto Pani zamówienie . Smacznego - powiedziała z szerokim uśmiechem. 
-Oo dziękuje - odparłam , ale nadal byłam w szoku. Najpierw jestem nad morzem a teraz tutaj. 
Wyciągnęłam słuchawki z uszu i zaczęłam się sama z siebie śmiać. 
-Hahahah jaka ja jestem głupia, boże... -mówiłam przez śmiech. Zaczęłam jeść ze smakiem , słuchawki z powrotem powędrowały do moich uszu. I tak jadłam , słuchałam i inne. Ktoś wyjął mi jedną słuchawkę z uszu , zdenerwowana ale za razem przerażona podniosłam lekko głowę i zobaczyłam jakąś postać. Bardzo się przestraszyłam , no jesz sobie spokojnie masz słuchawki w uszach a u nagle , bum. Jak już mówiłam podniosłam lekko głowę , by zobaczyć kto mnie zaczepił. Ujrzałam mężczyznę średniego wzrostu z okrągłym kapeluszem na głowie i za dużymi spodniami . 
-W czym mogę Panu pomóc ? - zapytałam przerażona 
-Panu ? Czy ja aż tak staro wyglądam ? -odparł uśmiechając się
-W tym kapeluszu , ociupinkę . -powiedziałam z uśmiechem 
-Dziękuje, a wracając mogę się dosiąść ? -zapytał 
-Jasne nie ma sprawy, siadaj - odparłam i zrobiłam miejsce. Usiadł na miejscu i się rozglądał. 
-Smacznego ! - powiedział z szerokim uśmiechem. 
-Dzięki , może chcesz trochę ? -zapytałam przysuwając talerz w jego stronę.
-O dzięki - odpowiedział. 
No i zaczęliśmy razem jeść frytki. Rozmawialiśmy , lecz do tej pory nie wiem jak ma na imię. 
Chyba sam się zorientował ,że się sobie nie przedstawiliśmy. 
-Ej byłbym zapomniał , jestem..  -już wyciągał dłoń w moją stronę , gdy nagle ktoś podszedł i wziął go kawałek na bok. 
-Justin , musimy szybko stąd wyjść tylnymi wyjściem. -mówił poważnie jakiś wysoki ciemnoskóry mężczyzna
-Stary, ale teraz . Musimy ? - powiedział z żalem
Są plusy , bo wiem , że ma na imię Justin. Wróćmy.
-Tak musimy , paparazzi już są , jest tu ich z trzydziestu. -odparł poważnie mężczyzna.
-Daj mi się jeszcze pożegnać okej ? - zapytał i podbiegł do mnie. 
-Wybacz, że robię to w taki sposób . Mam nadzieje że się jeszcze zobaczymy.  Masz mój numer , zadzwoń jeśli chcesz. To kiedyś dokończymy te frytki. Pa. -powiedział , przelotnie pocałował mnie w policzek i biegł w stronę zaplecza. 
-No pa , trzymaj się . A i mam na imię Jessica - krzyknęłam jeszcze ostatni raz. Usłyszałam tylko przelotne "okey" i już go nie widziałam . 

______________________________________________________________________________
Cześć wam ! Tu Wer. Mamy pierwszy rozdziałek ! :)) Tak wróciłam.  Rozdział II jutro lub za dwa dni.